Odkrycie przez Europejczyków

Europejczycy zaczęli dokumentować istnienie basenji stopniowo, w miarę jak kolejne fale eksploratorów, misjonarzy, myśliwych i badaczy wnikały w głąb Afryki Środkowej w XIX i na początku XX wieku. Każda z tych grup patrzyła na psa przez inny pryzmat: naukowcy opisywali jego budowę, misjonarze – jego miejsce w kulturze, a podróżnicy – jego niezwykłe zdolności myśliwskie. Razem złożyły się na fascynujący portret jednej z najstarszych ras psów świata. Dla ówczesnych kynologów był to niemal zoologiczny paradoks – pies, który nie szczeka? A jednak. Basenji, ukształtowany przez surowe warunki Afryki Środkowej i bliską współpracę z lokalnymi społecznościami, okazał się nie egzotyczną ciekawostką, lecz żywym świadectwem pradawnej relacji człowieka z naturą – relacji starszej niż europejskie salony, w których wkrótce miał wzbudzić sensację.

Pionierami byli niemieccy i austriaccy przyrodnicy. Georg Schweinfurth, podróżując po dorzeczu Ubangii-Uele w latach 60–70. XIX wieku, jako jeden z pierwszych opisał charakterystyczne psy ludów Mangbattu i Azande (Niam-Niam) – małe, czerwone lub żółte, z białymi znaczeniami, skręconym ogonem, stojącymi uszami, szpiczastym pyskiem, silnie wysklepioną głową, stosunkowo długimi i prostymi nogami. Jego obserwacje, publikowane jeszcze w 1918 roku, dotyczyły m.in. unikalnej zdolności nastroszeń sierści grzbietowej u psów ludu Bongo. Zwrócił uwagę na drewniane dzwonki zawieszane na ich szyjach, mające ułatwiać odnalezienie ich w wysokich trawach, oraz na fakt, że były nie tylko pomocnikami w polowaniach, lecz także — zgodnie z lokalnym zwyczajem — zwierzętami tucznymi przeznaczanymi na mięso. Zafascynowany ich inteligencją, postanowił zabrać jedną z suk do Europy. Schweinfurth wspomina, że zapłacił za nią zaledwie dwa miedziane pierścionki. Istnieje anegdota, iż w Aleksandrii zwierzę, jakby niepogodzone z losem, wyskoczyło z hotelowego balkonu i zginęło. Choć badacz nie zapoczątkował jeszcze europejskiej hodowli rasy, jego relacje stały się pierwszym wiarygodnym świadectwem obecności rasy, którą dziś znamy jako Basenji, i rozbudziły w Europie zainteresowanie tym niezwykłym psem z serca Afryki.

Nieco później Hermann von Wissmann (1883, 1890) zwrócił uwagę na wyraźną różnicę między psami myśliwskimi Batwa a zaniedbanymi psami ludów rolniczych – te pierwsze były znacznie inteligentniejsze i lepiej traktowane.

Misjonarze i zbieracze legend 

Misjonarze docierali do miejsc, gdzie świeccy eksploratorzy nie mieli wstępu. Pan Darby z Lukoleli przekazał wielebnemu J. B. Myersowi kongijską legendę o lamparcie, psie i żółwiu, którą Myers opublikował w książce The Congo for Christ (S. W. Partridge, 1895). To jeden z pierwszych zapisów kulturowej roli psa w społecznościach kongijskich – świadectwo, że zwierzę to zajmowało ważne miejsce w mitologii i życiu codziennym mieszkańców Konga na długo przed tym, zanim Zachód w ogóle wiedział o istnieniu basenji jako rasy.

Podobną rolę odgrywał H. Johnston (1902, 1907), który opisywał psy pigmejów Ituri jako jedyne zwierzęta domowe tych ludów, oraz odnotował obecność czarnych psów w Angoli, przypisując ich pochodzenie wpływom portugalskim.

Etnografowie i badacze pigmejów 

Największy wkład w popularyzację wiedzy o psach myśliwskich Konga wnieśli badacze pigmejów. Paul Schebesta, austriacki misjonarz i etnograf, podczas swoich wypraw do lasu Ituri szczegółowo opisał sposób, w jaki Bambuti i Bachwa używali psów podczas polowań. W książkach My Pygmy and Negro Hosts (1936) oraz Among Congo Pygmies (1933) zamieścił barwne opisy: psy z drewnianymi dzwonkami na szyjach, pracujące w ciszy dżungli, tropące zwierzynę i zaganiające ją do sieci. Schebesta zauważył też, że grzechotanie dzwonków było dla pigmejów sygnałem sukcesu lub porażki polowania.

Łowcy i podróżnicy 

Osobną kategorię stanowili europejscy łowcy i podróżnicy, którzy pisali dla szerszej publiczności. Michaela Denis wraz z mężem Armandem Denisem opisała w książce Leopard in My Lap (1955) zakup czterech psów od myśliwych Asongo-Meno. Denis zaobserwowała, że psy te nie szczekają, a zamiast tego wydają metaliczny dźwięk – i jako jedna z pierwszych Europejek przywiozła basenji do Kenii, gdzie wzbudziły ogromne zainteresowanie wśród miłośników psów.

Esther Daniels Hoener w książce Jungles Ahead (Friendship Press, 1952) opisała polowanie z basenji oczami uczestnika, podkreślając kluczową rolę psa – jego ciszę, szybkość i instynkt myśliwski w gęstym buszu.

Pierwsze opracowania naukowe rasy 

Naukową syntezę wszystkich tych obserwacji przyniosła dopiero praca Hellmuta Epsteina The Origin of the Domestic Animals of Africa (Holmes & Meier Publishers, 1971), napisana we współpracy z Ianem Lauderem Masonem. Epstein zebrał relacje poprzedników i stworzył pierwszy kompleksowy opis biologiczny i geograficzny psów kongijskich, klasyfikując je jako odrębny, starożytny typ.