Ciągnięcie na smyczy — natura czy nawyk?

Ciągnięcie na smyczy jest jednym z najczęściej zgłaszanych problemów przez właścicieli basenji i jednocześnie jednym z tych, który najtrudniej wyeliminować całkowicie. Basenji to pies o silnym instynkcie eksploracyjnym i tropicielskim — nos i oczy prowadzą go do przodu niezależnie od tego, co dzieje się za nim. Smycz jest dla niego czymś, co spowalnia, nie czymś, co wyznacza kierunek.

Trening luzem nie wystarczy: pies musi nauczyć się pracować przy właścicielu jako świadomy wybór, nie przymus. Pomocne są techniki zmiany tempa, nagłe zatrzymania, ćwiczenia kontaktu wzrokowego i nagradzanie pożądanej pozycji — zawsze z nagrodą wartą więcej niż to, co wabi psa z przodu. I tu pojawia się sedno trudności: w środowisku pełnym zapachów, dźwięków i ruchomych obiektów konkurencja dla nagrody właściciela jest ogromna.

Niektóre basenji reagują na smycz elastyczną jako na zaproszenie do biegu — w ich przypadku lepiej sprawdza się szelka z amortyzatorem i praca na długiej lince w terenie otwartym, gdzie pies ma możliwość samodzielnej eksploracji w ramach wyznaczonego zasięgu. Inne uczą się chodzić przy nodze zaskakująco sprawnie, gdy właściciel jest dla nich wystarczająco ciekawym i nieprzewidywalnym towarzyszem spaceru — takim, który zmienia kierunek, zatrzymuje się bez powodu, skręca niespodziewanie.

Cierpliwość jest tu warunkiem koniecznym. Efekty pojawiają się po tygodniach konsekwentnej pracy, nie po kilku sesjach. Właściciel, który oczekuje szybkich rezultatów i reaguje frustracją na brak postępów, będzie tę pracę zaczynał od nowa przy każdym spacerze.