Kradzież jedzenia i eksploracja kuchni

Basenji nauczył nas po sobie sprzątać. To zdanie, które właściciele tej rasy wypowiadają z rezygnacją i rozbrajającym humorem jednocześnie, nabiera szczególnego znaczenia w kontekście kuchni. Pies ważący dziesięć kilogramów, zdolny do skoku na blat roboczy, wyposażony w chwytne łapy i nieskrępowaną dociekliwość — to nie przypadek. To basenji w środowisku bogatym w interesujące zapachy.

Właściciele opisują sytuacje, które z perspektywy czasu bywają zabawne, choć w momencie, gdy do nich dochodzi, takie nie są. Pies, który nauczył się otwierać szafkę pod zlewem i wynosił stamtąd worki foliowe. Basenji, który systematycznie skradał pomidory z blatu i zjadał je w kącie salonu, zostawiając grzecznie szypułkę. Pies, który przez kilka tygodni wynosił po jednym ogórku kiszonym ze słoika stojącego na niskiej półce — aż właściciel zorientował się, dlaczego słoik jest zawsze o jeden ogórek lżejszy. Zainteresowanie basenji nie ogranicza się zresztą do kuchni — kosz na pranie to dla wielu osobników równie atrakcyjne źródło inspiracji. Skarpetki, bielizna, ulubiona koszulka właściciela — wszystko, co pachnie znajomo, może skończyć w psim legowisku lub zostać zaprezentowane gościom z wyraźną dumą.

Są to w istocie demonstracje inteligencji — ale inteligencji skierowanej we własnym interesie, bez żadnego skrępowania konwenansami. Basenji nie kradnie ze złośliwości. Kradnie, bo może, bo pachnie i bo nikt mu nie powiedział, że to jego własność, a nawet jeśli powiedział, to pies zrobił własną analizę ryzyka i zysku.

Praktyczne zabezpieczenia to nie opcja, lecz konieczność. Jedzenie powinno być przechowywane w szafkach z zatrzaskami lub w zamkniętej spiżarni — basenji szybko uczy się otwierać niedomknięte drzwiczki. Blat roboczy wymaga systematycznego odgruzowywania. Kosz na śmieci powinien stać w zamkniętej szafce lub mieć pokrywę z blokadą. Kosz na pranie najlepiej trzymać za zamkniętymi drzwiami. Zasada jest prosta: to, czego nie chcemy, żeby basenji zabrał lub zjadł, musi znajdować się poza jego zasięgiem — bo jego zasięg jest większy, niż właściciel zwykle zakłada.