Dlaczego właśnie basenji — co przyciąga ludzi do tej rasy
Drogi do basenji są bardzo różne. Część przyszłych właścicieli trafia na tę rasę po wielomiesięcznym badaniu — czytają literaturę, kontaktują się z hodowcami, odwiedzają psy u doświadczonych opiekunów, zanim zdecydują się na szczeniaka. Ale wielu trafia na basenji zupełnie przypadkowo: zobaczyli psa na spacerze, na wystawie albo w mediach społecznościowych i zakochali się — w zakręconym ogonku, w ciekawskich uszach, w sposobie, w jaki pies przechyla głowę, analizując coś, o czym właściciel jeszcze nie wie.
Jednym z najczęstszych powodów zainteresowania rasą jest brak szczekania — dla ludzi mieszkających w blokach, z sąsiadami za ścianą i regulaminem wspólnoty, niebarkowość basenji bywa dosłownie decydującym argumentem. Innym motywem jest czystość i brak zapachu — właściciele alergiczni lub wyjątkowo wrażliwi na zapach mokrego psa odkrywają w basenji rasę, z którą mogą żyć normalnie. Jeszcze inni przyciągnięci są samym charakterem: basenji przypomina kota, bo nie jest służalczy, nie ugania się za pochwałą i nie patrzy w oczy z oddaniem na każde skinienie — a właśnie tego niektórzy właściciele szukają po doświadczeniu z nadmiernie zależnymi rasami.
Afrykańskie i pierwotne pochodzenie basenji jest dla części właścicieli odrębną wartością samą w sobie — świadomość, że pies należy do jednej z najstarszych ras na świecie, że jest inny neurologicznie i psychicznie od większości ras hodowlanych, dodaje relacji z nim wymiar, którego nie daje żaden labrador. I wreszcie — aktywność. Basenji to pies dla ludzi, którzy biegają, jeżdżą na rowerze, turystykują i szukają czworonożnego partnera na prawdziwy wysiłek fizyczny, nie na spacery wokół bloku.
Warto jednak uczciwie powiedzieć, że część tych motywów opiera się na niepełnym obrazie. Basenji linieje — nie tak intensywnie jak owczarek, ale linieje. Jego niebarkowość nie oznacza ciszy — wokalizacja basenji jest intensywna i przenikliwa. A jego aktywność fizyczna to nie kwestia wyboru właściciela, lecz codzienna konieczność. Kto wchodzi w świadomy kontakt z tymi faktami i nadal mówi "chcę" — stawia pierwszy krok na długiej, wymagającej i często wyboistej drodze — która dla wielu kończy się najgłębszą przyjaźnią w życiu.